November 16, 2020
Pewność siebie

Adam Chyliński — Współzałożyciel Gdańskiego studia TOFU, w którym pełni funkcję dyrektora kreatywnego. Dotknęliśmy tematu pewności siebie wśród projektantów. Od prezentacji projektów po wystąpienia publiczne. Zachęcam do zapoznania się z tym bardzo wartościowym materiałem, skorzystania z porad i przemyślenia tematu pewności siebie.


Pewność Siebie – ciekawy temat. Sam jestem ciekaw, w którą stronę pójdzie ta rozmowa.

Sama jestem ciekawa. To jest temat, który każdego z nas w pewnym momencie dotyka mniej lub bardziej. Zacznijmy od samego początku, od tego, gdy zaczynałeś pracę jako projektant. Jak wyglądał twój poziom pewności siebie?

Myślę, że poziom był bardzo wysoki. Byłem przeświadczony o tym, że jestem świetnym projektantem. Trochę oczywiście żartuję. Ciężko mi przypomnieć sobie dokładnie jaki był mój poziom pewności siebie, bo to było 20 lat temu. Uważam, że to był taki miks pewności i niepewności. To utrzymuje się do tej pory. Na ogół w projektowaniu czuję się dobrze w tych obszarach, które znam i które mi wychodzą. Niepewnie zaś w tych, które są dla mnie świeże, nowe i których nie do końca czuję. Tak chyba było na początku i tak też jest teraz.

Na ogół w projektowaniu czuję się dobrze w tych obszarach, które znam i które mi wychodzą. Niepewnie zaś w tych, które są dla mnie świeże, nowe i których nie do końca czuję. Tak chyba było na początku i tak też jest teraz.

Wspomniałeś, że ten poziom był wysoki. Jak to wyglądało – czy byłeś bardzo pewnym siebie projektantem?

Nie. To wynikało raczej z ignorancji. Z natury nie jestem człowiekiem przebojowym, który jest duszą towarzystwa. Lepiej się sprawdzam w kameralnych sytuacjach. Nie mogę powiedzieć, że wszedłem razem z drzwiami do mojej pierwszej pracy. Mam wewnętrzne poczucie pewności siebie w tych obszarach, które czuję i na których się znam. Jest to naturalna sytuacja.

A kiedy zacząłeś być pewny swoich projektów?

Myślę, że cały czas jest to taki taniec pewności-niepewności. Jeżeli czuję, że jestem w stanie z tym projektem wyjść i się pod nim podpisać, to dla mnie to jest test czy projekt jest dobry. Jeśli jednak nie czuję się pewnie żeby prezentować projekt klientowi, to jest to oznaka, że trzeba nad tym jeszcze popracować. Jakość projektowania jest połączona z pewnością siebie.

Jakość projektowania jest połączona z pewnością siebie.

Poruszymy na pewno jeszcze kwestię jak się ma do tego praca w zespole — to będzie na pewno ciekawa dyskusja. Wiadomo, jak projektujesz coś sam, to Ty decydujesz czy możesz się pod tym podpisać, czy nie, w zespole trochę wygląda to trochę inaczej.

Tak. Myślę, że warto nakreślić, że ja mówię o pewnym wycinku projektowania. To jest projektowanie użytkowe. Trochę innym obszarem jest projektowanie artystyczne. Tego nie będę dotykał.

Myślę, że wiele osób będzie tego świadoma, jeśli zna projekty, ale dobrze, że o tym wspomniałeś.
Przejdźmy wiec do kolejnej kwestii. Prowadzisz studio, zatrudniasz ludzi. Widziałeś już nie jedno CV, list motywacyjny i maile z zapytaniem o pracę. Masz jakieś wnioski o pewności siebie osób, które wchodzą na rynek?

Z tym jest różnie. Wiadomo, że są ludzie, którzy są bardziej a inni mniej pewni siebie. Nauczyłem się nie zwracać na to uwagi. Miałem przypadki świetnych projektantów, którzy nie byli dobrymi sprzedawcami swoich projektów. Moim zadaniem jest zobaczyć ponad to – potencjał projektanta. Dla mnie na tym etapie pewność siebie nie ma większego znaczenia. W pracy grupowej jest to jednak o tyle ważne, że pewni projektanci stają się później Art Direktorami. Takie stanowisko wymaga umiejętności prezentowania prac i prowadzenia zespołu. Tutaj ta pewność siebie się przydaje, ale chcę zaznaczyć, że można się tego nauczyć przez praktykę.

Czyli nie ma tak, że jeden słabo napisany mail jest w stanie kogoś przekreślić?


W moim przypadku nie. Wszystko to kwestia prac. Miałem przypadki niezbyt dobrych sprzedawców swoich prac, którzy mieli świetne portfolio. Temat samej prezentacji to osobny wątek. Ja jestem już opatrzony i jestem w stanie zobaczyć potencjał grafika. Wielu projektantów jednak musi prezentować prace klientom i sądzę, że tam takiej taryfy ulgowej nie ma

To jest wątek na inny temat, choć jest bardzo ciekawy. Od siebie mogę tylko wtrącić, że takim momentem, gdy zrozumiałam, jak ważna jest prezentacja projektu, był udział w kursie Sztuka Projektowania.

Słynne prezentacje u Oskara.

O tak. Coś z tego wyniosłam.
Nie wiem też, jak to wygląda w Polsce, ale w Londynie często są organizowane przeglądy portfolio. One wiele razy są w formacie grupowym, gdzie nie mamy 30 minut, tylko dosłownie 5-10 minut, żeby się zaprezentować i pokazać portfolio. Osobiście wyniosłam dużo z takich akcji.


W Polsce jest See&Say. To bardzo fajnie działa. Jest i dla projektantów i dla konsultantów okazją, żeby się poznać i przećwiczyć tego typu rzeczy.


Warto się na to zdecydować.

A czy możemy mówić o tym, że ktoś jest zbyt pewnym siebie i jak to się przejawia?


Możemy. Jest cienka granica między pewnością siebie a ignorancją i arogancją. Gdy tracimy empatię i stajemy się ignorantami – nie widzimy tego co jest ważne w projektowaniu – dobro klienta. Przejawia się to w taki sposób, gdy nie patrząc na realne potrzeby klienta staramy się mu na siłę sprzedać własne projekty, a nie to, co będzie dobre dla niego. To jest niebezpieczeństwo.

Jest cienka granica między pewnością siebie a ignorancją i arogancją.

Myślisz, że taki klient będzie w stanie wyczuć taką pewność siebie od pierwszych kontaktów, maili i rozmów?

Jak najbardziej. Ostatnio mieliśmy taką sytuację. Klient powiedział nam wprost, że był na trzech innych spotkaniach z agencjami i „zadarty nos” odrzucił go od współpracy. Klienci szukają bardziej przyjaciela-partnera niż mentora, gdzie będą musieli patrzeć do góry, żeby zobaczyć tego projektanta gdzieś tam wysoko.

Tak. Często poruszam relację klient-projektant na tym kanale i jest to bardzo ciekawe słyszeć, jak różnie to tego się podchodzi.
W takim razie jak nie wypaść na zbyt pewnego siebie?


Ja nie jestem żadnym coachem. Mogę tylko powiedzieć, jak ja to odbieram i jak to czuję.


Trzeba słuchać klienta. Gramy do jednej bramki z klientem. Ważne, żeby sobie określić cel. Ścieżek dojścia do celu jest dużo. Zdarza się, że klient przychodzi do nas już z jakąś strategią, jak chciałby dojść do tego celu. Jeśli my widzimy, że to nie jest najlepsza droga, to staramy się merytorycznie to wytłumaczyć. Nie chodzi o to żeby klienta pokonać ale przekonać go do najlepszego rozwiązania i pokazać mu inne ścieżki, którymi możemy razem pójść.


Zawsze pokazujemy kilka opcji. To, co dostarczamy klientowi, to nie jest tylko projektowanie, ale przede wszystkim pomysł. Koncepcja na rozwiązanie problemu za pomocą języka wizualnego. Prezentujemy kilka opcji strategii. To jest kwestia zrozumienia klienta nie tylko na poziomie obrazka, ale głównie na poziomie idei.
To, co dostarczamy klientowi, to nie jest tylko projektowanie, ale przede wszystkim pomysł. Koncepcja na rozwiązanie jego problemu za pomocą języka wizualnego.

To, co dostarczamy klientowi, to nie jest tylko projektowanie, ale przede wszystkim pomysł. Koncepcja na rozwiązanie problemu za pomocą języka wizualnego. .

Wrócę na moment jeszcze do pewności siebie osób w zespole bądź tych, którzy aplikują o pracę. Czy zanotowałeś jakąś różnicę między kobietami a mężczyznami?

Nie. Szczerze mówiąc to, dostajemy więcej CV od kobiet. Być może wynika to z tego, że jest to bardziej popularny kierunek na studiach dla kobiet. Co do samej pewności siebie to nie da się tego tak uogólnić. Jest to bardzo indywidualna sprawa. A Ty jak widzisz tę sytuację?

Nie jestem na takim etapie, że przeglądam CV, ale pracowałam zaledwie z kilkoma innymi kobietami. W moich poprzednich miejscach pracy wśród projektantów zdecydowanie przeważają panowie. Teraz w zespole 20 osób mam tylko jedną inną projektantkę. Kobiety jednak przeważają na stanowiskach projekt managerów.

Probowałaś kiedyś o tym rozmawiać?

Tutaj jest już dużo organizacji, które zajmują się mentorowaniem kobiet, więc coś się dzieje w tej kwestii. Uważam, że ciekawym rozwiązaniem ze strony agencji jest poproszenie o przygotowanie portfolio w taki sposób, żeby nie sugerowało ono, jakiej jesteśmy płci, ile mamy lat czy skąd pochodzimy. Patrzymy wtedy tylko na prace. Mnie się kiedyś taka sytuacja zdarzyła.

Od siebie mogę zapewnić, że u nas płeć, wiek czy kolor skóry nie mają znaczenia. Ważne są prace i to czy projektant się wpisuje w ten profil, którego szukamy.
Dopowiem jeszcze, że jak dostajemy CV, to zdarza mi się nie odpisać na maila. Przepraszam, jeśli nie odpisuję, ale często mi to gdzieś umyka jeśli nie odpiszę od razu. Są jednak osoby, które dzwonią i pytają – najczęściej to potencjalni stażyści. Mieliśmy przypadek, gdy ktoś sobie w ten sposób wydreptał współpracę.


Gdyby nie zadzwonił to, to by się nie wydarzyło. Taka zdrowa pewność siebie – przypominanie o swojej aplikacji – jest jak najbardziej w porządku.

To jest dobre podejście. Domyślam się, że często nie szukacie aktywnie ludzi do pracy, ale za dwa tygodnie może wpaść nowy projekt i ktoś by się przydał. Delikatne przypominanie o sobie jest wskazane.


Ja mam specjalną tabelkę ludzi z podziałem na kompetencje. Czasami się wspieramy kimś z zewnątrz i wtedy wiem do kogo uderzać. Warto wysyłać portfolio mimo wszystko.

Warto, chociażby żeby trafić do tabelki w Excelu. Wracając do naszego głównego tematu pewności siebie – uważasz, że my jako projektanci powinniśmy o tę pewność siebie zabiegać? Jakie są jej plusy i minusy braku pewności siebie.

Powinniśmy zabiegać, ale nie powinniśmy przekraczać pewnej granicy. Najbardziej to jest widoczne przy kontakcie z klientem. Klient przychodzi do nas, żebyśmy go przeprowadzili przez pewną ścieżkę. Jeżeli jesteśmy niepewni podczas tej wyprawy, to on to czuje. Klient musi czuć, że my wiemy, co robimy. Nie możemy jednocześnie nadużyć jego zaufania. Pewność siebie idzie w parze z odpowiedzialnością za klienta.

Klient przychodzi do nas, żebyśmy go przeprowadzili przez pewną ścieżkę. Jeżeli jesteśmy niepewni podczas tej wyprawy, to on to czuje. Klient musi czuć, że my wiemy, co robimy. Nie możemy jednocześnie nadużyć jego zaufania. Pewność siebie idzie w parze z odpowiedzialnością za klienta.

A brak pewności siebie? Są jakieś inne minusy oprócz ewentualnej utraty klienta?

U nas w TOFU bardzo często dyskutujemy o projektach. Ja też jestem czynnym projektantem, więc podświadomie w głowie projektuję i czasami przychodzi projektant, który ma inną wizję.


Ja wtedy muszę się przyzwyczaić, że to jest dobre, pomimo że jest inne. Jeśli widzę, że projektant to czuje i rozumie to daję mu przestrzeń. Bardzo często jest tak, że się później do tego przekonuję. Muszę się po prostu z tym oswoić. Gdyby projektant nie był wystarczająco pewny swojego projektu i nie powalczył o swój pomysł, to pewnie by tego nie zrobił.

Jak taką pewność siebie można zbudować? Czy istnieją jakieś sztuczki, czy to jest kwestia czasu?

Kwestia czasu i nieuciekania od sytuacji, w których trzeba się trochę wystawić. Ja np. miałem problemy z wystąpieniami publicznymi. Musiałem się do tego przyzwyczaić ale świadomie nie unikałem tego. Nawet to polubiłem. Musiałem kilka razy spróbować i wziąć to na klatkę. Nie ma innej ścieżki. Trzeba się tym zmierzyć na każdym etapie..

Im więcej praktykujemy, tym lepsi się stajemy. Myślę, że dobrze mieć też kogoś obok kto nam wskaże, co było nie tak i nad czym można jeszcze popracować. To można powiązać do pracy w grupie. Jak się ma pewność siebie do pracy zespołowej i przyjmowania krytyki od Ciebie czy od klienta.


To też jest ciekawy wątek. My w TOFU chcemy bardzo wykorzystywać siłę grupy: tego, że każdy ma trochę inne spojrzenie. Omawiamy projekty w większym gronie. Siła grupy pomaga spojrzeć na projekt z szerzej perspektywy. Trzeba w sobie dopuścić taką możliwość, że ktoś może coś powiedzieć. To oczywiście musi mieć sens. Nie może być kilku kierowców projektu. Takie sytuacje zmuszają do autorefleksji. Jeśli czujemy, że uwagi kolegi czy koleżanki nie mają sensu, to nas to zmusza do tego, żeby je zweryfikować i obronić projekt. Nie można brać krytyki osobiście, ale trzeba być na nią otwartym.

Jeśli czujemy, że uwagi kolegi czy koleżanki nie mają sensu, to nas to zmusza do tego, żeby je zweryfikować i obronić projekt. Nie można brać krytyki osobiście, ale trzeba być na nią otwartym.

A jak to się ma to pracy zdalnej?

Nie ukrywam, że jest to trudna sytuacja. Pracujemy w mniejszych grupach i trochę to umyka.

Skupmy się teraz na prezentacji projektu. Jak pewność siebie ma się do prezentacji projektu klientowi? Masz jakieś ciekawy przykłady?

U mnie ta pewność siebie jest powiązana z jakością projektu. Nie jestem tego typu sprzedawcą, który jest w stanie wejść oknem i sprzedać wszystko. Słabych projektów nie warto po prostu pokazywać.

A czy pewność siebie osoby, która pokazuje ten projekt, ma wpływ, jak klient go odbierze?


Myślę, że tak. Kiedyś mieliśmy prezentację konkursową brandingu w dużej firmie paliwowej. Tam nie wiem dlaczego, ale miałem jakiś stupor. Spodziewałem się kameralnego spotkania, a okazało się, że jest długi stół, przy którym siedzi cały zarząd. Byli to ludzie związani bardziej z biznesem niż z projektowaniem. Strasznie mnie to zestresowało. Dostałem później komentarz, że to nie było najlepsze i wiem, że przegraliśmy prezentacją. Prezentacja i jakaś przebojowość ma więc znaczenie. Wiem też, że klienci cenią naturalność i czują fałsz, zbyt mocną akwizycję i nie ma co przesadzać i udawać. To nie może być sztuczne.

Jak to jest u was – kto prezentuje projekt?

To zależy. Generalnie mamy cztery osoby – Ja, Daniel, Ola i Ania. Wiadomo, nie wszyscy na raz :)

Czyli rzadko zdarza się tak, żeby projektant prezentował bezpośrednio do klienta?


W tym zestawie ja i Ania Okrasa jesteśmy projektantami. Najczęściej jednak jako Art Directorzy prezentujemy prace zespołu, który nadzorujemy. Nie ma sensu, żeby projektant spoza naszego duo był w to zaangażowany bo to też jest trochę strata jego czasu.

Okej. A jak się przygotowujecie do takiej prezentacji?

Podstawą jest dobry projekt. Staramy się też go solidnie opisać. Często projekt oglądają później ludzie, którzy nie byli na prezentacji, więc nasz pomysł musi być dobrze przedstawiony. Tak by bez naszego udziału, ta idea była czytelna. Staramy się ubrać pomysły w formę graficzną, ale nie zatrzymując się tylko na ładnych obrazkach. Same ładne obrazki nie wystarczą. Ciąg przyczynowo skutkowy, dlaczego to wygląda tak, a nie inaczej sprawia, że jest nam łatwiej to omawiać, a klientowi zrozumieć. Klient ma się też za co chwycić i łatwiej jest go przekonać do odważniejszych projektów, bo czuje, że to ma sens.

Staramy się ubrać pomysły w formę graficzną, ale nie zatrzymując się tylko na ładnych obrazkach. Same ładne obrazki nie wystarczą. Ciąg przyczynowo skutkowy, dlaczego to wygląda tak, a nie inaczej sprawia, że jest nam łatwiej to omawiać, a klientowi zrozumieć. Klient ma się też za co chwycić i łatwiej jest go przekonać do odważniejszych projektów, bo czuje, że to ma sens.

Opis i pomysł.
A macie jakiś schemat, który lubicie wykorzystywać w prezentacjach?

Mamy etapy. Pierwszy to brief i strategia. Później to moodboard, gdzie na bazie analizy i wyznaczenia celu określamy kierunki, w które możemy pójść i rozmawiamy z klientem, jak on się z tym czuje. Następnie jest już etap projektowy. Gdy mamy jasny cel i kierunek to pokazujemy to klientowi, tak by on zrozumiał nasz pomysł.

A jak wygląda prezentacja przez Zoom'a?

Nie jestem fanem tych prezentacji, ale plusem jest brak dojazdów do klienta. To oszczędza czas i dobrze, że klienci otworzyli się na taką formę prezentacji, ale zasadniczo prezentacje wychodzą lepiej na żywo.

Zwłaszcza gdy się jest w jednym pomieszczeniu. Dodałabym jeszcze jeden minus podczas prezentowania przez Zoom'a, że ciężej jest o reakcję ludzi, którą podczas prezentacji na żywo można łatwiej obserwować.
A czy pewność siebie zawsze wzrasta z umiejętnościami, czy niekoniecznie?


Jest taki wykres pokazujący pewność siebie w korelacji z doświadczeniem. Na początku pewność siebie jest bardzo wysoka. Potem spada, a później znowu się wznosi. Jak zaczynamy nabierać doświadczenia, to otwiera nam się przestrzeń na to ile my jeszcze nie wiemy. Gdy zaczynamy już wiedzieć, to też naturalnie ta pewność siebie zaczyna wzrastać.

Czy nie jest to też taki moment, gdy możemy wątpić w swoje umiejętności? Jak wyjść z takiego stanu podważania swoich umiejętności?

Trzeba iść dalej. Obserwujmy czy to jest w ogóle dla nas. Jest taki moment, gdy trzeba sobie powiedzieć — sprawdzam. Musimy sobie odpowiedzieć, czy to, co robimy, ma sens, czy czujemy się w tym mocni i może skorygować ten kierunek.

Analiza i obserwacja.

Powiedziałbym świadomość. To jest kluczowe u projektantów.

Nie uważasz, że tę świadomość najlepiej zyskujemy, gdy obcujemy z innymi ludźmi. Czyli najlepiej zatrudnić się w agencji, gdzie będziemy mieć relację z innymi projektantami. Jeśli tak jest, to jak freelancerzy mogą dbać o taką świadomość?

Teraz mamy dostęp do wiedzy z różnych źródeł: podcasty, konferencje i spotkania. Można porozmawiać i wymienić się doświadczeniami.
Mam też na myśli szerszą świadomość – kwestia tego, co się dzieje w marketingu, w biznesie czy w PR. To nie jest kwestia, tylko projektowania. Im więcej wiemy, gdzie w tej układance biznesowo-marketingowo-sprzedażowej jest projektowanie, tym bardziej ta nasza świadomość jest większa i to się przekłada na pracę.

Im więcej wiemy, gdzie w tej układance biznesowo-marketingowo-sprzedażowej jest projektowanie, tym bardziej ta nasza świadomość jest większa i to się przekłada na pracę.

To przekłada się i na prezentację, ale i podczas rozmów z klientem. Jak się tego nauczyć?

Doświadczenie poparte wiedzą. Życie co chwilę serwuje mi sytuacje, z którymi muszę się mierzyć.

Warto wyjść więc poza bąbelek projektowy.
Admind często organizują takie spotkania, gdzie jest mowa o projektowaniu, ale bardziej w kwestiach biznesowych.

Ja też słucham takich treści, które mogą mnie wzbogacić. To jest kwestia zrozumienia motywacji i czym się klient kieruje w ścieżce wyboru i wpisanie się z tym, co my robimy w tę całą ścieżkę.


Jedną z książek, którą ja lubię i jest ona o brandingu, ale w szerszej perspektywie jest 'The 22 Immutable Laws of Branding' Al Ries i Laura Ries.

Od siebie polecam Value based selling – Wojtek Hera. To, co my oferujemy ma swoją wartość. Ważne jest umieć zbudować wartość wokół projektu. To nie jest tylko obrazek, ale rozwiązanie które ma swój cel. Jest inwestycją, a nie kosztem. To jest cała sztuka, żeby klient dostrzegł wartość w tym, co robimy. Jacek Kłosiński robi też fajne rzeczy. Paweł Tkaczyk wypuszcza fajne treści.

To, co my oferujemy ma swoją wartość. Ważne jest umieć zbudować wartość wokół projektu. To nie jest tylko obrazek, ale rozwiązanie które ma swój cel. Jest inwestycją, a nie kosztem. To jest cała sztuka, żeby klient dostrzegł wartość w tym, co robimy.

Macie w zespole strategów, czy to projektanci muszą tę wartość znaleźć?

Mamy trzy osoby, które zajmują się strategią marketingowo-komunikacyjną. Nawet jeśli ktoś się tym nie zajmuje, to staramy się, żeby wiedział, co jest ważne na tej ścieżce.

Czy osoby mniej pewne siebie mogą będą mieć inną ścieżkę kariery niż te bardziej pewne siebie?

Na pewno, ale moim zdaniem pewność siebie jest czymś, co można wypracować. Brak pewności siebie nie dyskwalifikuje. Trzeba włożyć po prostu trochę więcej wysiłku.

Moim zdaniem pewność siebie jest czymś, co można wypracować. Brak pewności siebie nie dyskwalifikuje.

Jak takie studio może wytrenować tę pewność siebie u projektanta?

Wrzucać na głęboką wodę. To taki trening w biegu. Kontakt z klientem jest istotny. Na etapie projektowym staramy się łączyć projektanta z klientem, żeby ta ścieżka była maksymalnie skrócona. To projektanta zmusza do sprzedania wizji projektu i wejścia w dialog z klientem. Może z pierwszej ręki usłyszeć o oczekiwaniach klienta i jego odczuciach. Staramy się też nie wrzucać za szybko na zbyt głęboką wodę. To jest ważne, żeby nie przeskoczyć kilku etapów naraz.

A w jakim momencie brak pewności siebie nam projektantom najbardziej doskwiera?

Możemy rozróżnić chorobliwy brak pewności siebie, który potrafi sparaliżować. To może być problem życiowy, który przekłada się na wszelkie aspekty funkcjonowania. Typowy brak pewności siebie może przejawiać się tym, że nie wierzymy w swoje projekty. Pewność siebie się zdobywa, jeśli to co się robi odnosi jakieś, chociażby mikro sukcesy. Dobrze jest zbudować pewność siebie na małych rzeczach. Nie rzucać się od razu na duże, które mogą się nie udać. Lepiej zrobić kilka małych i wtedy jest to taki naturalny, organiczny proces. Łatwiej przejść potem do poważniejszych tematów z większą odwagą. Z czasem podnosimy poprzeczkę coraz wyżej i jeśli widzimy, że to, co robimy działa to w sposób naturalny wzmacnia też naszą pewność siebie.

Pewność siebie się zdobywa, jeśli to co się robi odnosi jakieś, chociażby mikro sukcesy. Dobrze jest zbudować pewność siebie na małych rzeczach. Nie rzucać się od razu na duże, które mogą się nie udać.

Jak takie upadki, mogą się odbić na naszej pewności siebie?

Wszystko zależy od sytuacji. My nie raz przegraliśmy jakiś przetarg i często potem widzieliśmy, dlaczego przegraliśmy. To jest cenne, bo to jest jakaś nauka. Problem może być wtedy, kiedy identyfikujemy się z naszą pracą i bierzemy wszystko osobiście. Trzeba więc nabrać zdrowego dystansu do swojej pracy. Nasze prace to nie my. Krytyka prac nie jest krytyką naszej osoby.

Trzeba więc nabrać zdrowego dystansu do swojej pracy. Nasze prace to nie my. Krytyka prac nie jest krytyką naszej osoby.

Jak można nabrać takiego dystansu?

Warto przenieść projektowanie na trochę inną płaszczyznę. W tej pracy nie chodzi tylko o estetykę, ale bardzo często o ideę. Nawet jeżeli klient nie wybierze naszej pracy, to wiemy, że może ona po prostu do niego nie pasowała albo że źle odczytaliśmy analizę. To się zdarza i to jest normalne. Jednak nie znaczy, że jesteśmy słabymi projektantami, którzy nie potrafią projektować.



Słuchałem kiedyś wykładu na temat wyjątkowości. Klienci chcą rzeczy wyjątkowych i niecodziennych. Specyfiką takich rzeczy jest to, że one są właśnie niecodziennie. W pracy projektanta też jest tak, że nie wszystkie prace są wyjątkowe, konkursowe i niecodzienne. Trzeba się z tym pogodzić.

Klienci chcą rzeczy wyjątkowych i niecodziennych. Specyfiką takich rzeczy jest to, że one są właśnie niecodziennie. W pracy projektanta też jest tak, że nie wszystkie prace są wyjątkowe, konkursowe i niecodzienne. Trzeba się z tym pogodzić.

Nie każde rozwiązanie projektowe jest dla każdego. Warto trzymać gdzieś na dysku wszelkie propozycje. Może się zdarzyć inny klient, któremu taka koncepcja się spodoba.

Jak najbardziej. Często mamy dobry pomysł, ale nie dla tego klienta, lub nie na temat. Ja się bardzo dużo nauczyłem na swoich błędach. Analiza i strategia jest bardzo ważna. Samo projektowanie jest na końcu tej ścieżki, a można polec o wiele wcześniej. Zrobimy świetny projekt, ale nie na temat. Jak to wtedy sobie wyjaśnić? Czy jesteśmy złym projektantem, a może źle odczytaliśmy to, czego klient oczekuje?

Samo projektowanie jest na końcu tej ścieżki, a można polec o wiele wcześniej. Zrobimy świetny projekt, ale nie na temat. Jak to wtedy sobie wyjaśnić? Czy jesteśmy złym projektantem, a może źle odczytaliśmy to, czego klient oczekuje?

Komunikacja z klientem jest ważna.
Powiedziałeś wcześniej, że wystąpienia publiczne nie przychodziły Ci łatwo. Może powiesz więcej w tej kwestii?


Jeśli czuję, że jestem przygotowany i mówię na temat, na którym się znam, to też naturalnie pojawia się pewność siebie. Są też sytuacje, gdy trzeba nagle wyjść zza biurka i powiedzieć składnie więcej niż trzy zdania i to jest po prostu nowe ciekawe doświadczenie, z którym trzeba się zmierzyć.



Ja osobiście trafiłem np. na taki cykl tutoriali prowadzony przez Tomasza Kamela. Tam są naprawdę przydatne porady typu: co zrobić z rękoma gdy się nie wie co zrobić z rękoma, czy jak uspokoić publiczność. Polecam :)

Pomyślałam też sobie o tym, żeby w ogóle chodzić na takie wydarzenia i obserwować jak inni prezentują.
Mam jeszcze poradę odnośnie do prezentowania portfolio. To jest ciekawa sprawa, bo prezentujemy coś, nad czym sami pracowaliśmy, więc znamy projekty. Wiemy, jak te projekty powstawały, ale gdy przychodzi moment prezentacji, to nagle nie wiemy, od czego zacząć. Chcielibyśmy powiedzieć o wszystkim, a jakoś trzeba to skondensować. Mnie pomogło rozpisanie sobie mniej więcej, co chcę powiedzieć. I nagranie tego, jak mówię i odsłuchanie później tego.


To jest bardzo ciekawe. Kilka razy jak miałem prezentacje, to faktycznie zrobiłem sobie wystąpienie na sucho i liczyłem stoperem, ile zajmie powiedzenie tego, co chcę powiedzieć. Okazywało się np., że to jest dwa razy dłuższe, niż mam czasu na prezentację. Takie przećwiczenie, ułożenie sobie w głowie bardzo pomaga.

Zastanawiam się, w jakim stopniu takie rzeczy są ćwiczone w szkołach artystycznych. Czasem spotykam młodych projektantów, którzy prezentują prace i ogólnie są to dosyć radosne i improwizowane przedstawienia, ale niewątpliwie przydałoby się tę kwestię poćwiczyć. Jest to ważne nie tylko w kontekście znalezienia pracy w studio, ale także kontaktu z klientami.

Nie byłam nigdy na ASP. Biorąc pod uwagę moje doświadczenie w Polsce, to jedyną konkretną prezentacją była obrona dyplomu. Podczas magisterki w Londynie mieliśmy prezentacje dla całej klasy, prezentacje w grupach, prezentacje 1-1. To było super. Myślę, że takich momentów powinno być jak najwięcej. Prezentowanie projektu pomaga też w formułowaniu wypowiedzi na temat danej pracy.

To też weryfikuje cały proces projektowania. Czy to jest projektowanie intuicyjne oparte tylko na estetyce? Czasami projektant przychodzi i opowiada tylko o tej sferze wizualnej, którą widać. Projektowanie jest jednak wynikową pięknego myślenia i warto myślenie w projektowaniu. Dlaczego się zrobiło takie wybory, a nie inne? Nie sprowadzajmy tego tylko do poziomu estetyki.

Warto podziałać w tym obszarze.
Czasami trzeba też wyłączyć komputer i wejść w życie, żeby zbudować tę pewność siebie.


Tak, na ogół im więcej mamy takich doświadczeń życiowych (poza komputerowych) tym bardziej to wpływa na nasze projektowanie. To się zawsze ze sobą połączone.

Myślę, że to będzie świetny punkt, żeby zakończyć naszą rozmowę. Bardzo Ci dziekuję.

Ja również.

Adam Chyliński | TOFU Studio

zobacz także
Wybierz jeden z pozostałych tematów z listy poniżej.
Multidyscyplinarność w projektowaniu

Piotr Wątroba

Piotr Wątroba w swojej pracy łączy wiele dyscyplin. Rozmawialiśmy o tym dlaczego nie wybrał drogi specjalisty oraz jakie są plusy i minusy wynikające z tej decyzji? Z tej rozmowy dowiecie się też jak wykorzystać taki wachlarz umiejętności i jak się ich uczyć.
+10 lat w zawodzie ilustratorki

Gosia Herba

Gosia Herba dzieli się swoimi wypracowanymi sposobami pracy. Ta rozmowa to skarbnica wiedzy dla ilustratorów. Dlaczego Gosia mówi głośno o prawach autorskich i licencjach? O czym chciałaby wiedzieć gdy zaczynała swoją karierę? I jakie było jej pierwsze zlecenie? Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziecie w tym artykule.
Jak przygotować się do targów od A do Z

Wzory Targi Designu | agoda Valkov

Jak przygotować się do targów, zorganizować swoje stoisko i wyciągnąć z targów jak najwięcej. Między innymi o tym rozmawiałam z Jagodą Valkov. Tak przydatnego materiału na temat wystawiania się na targach w sieci nie znajdziecie.