September 30, 2020
Jak przygotować się do targów od A do Z

Jak przygotować się do targów, zorganizować swoje stoisko i wyciągnąć z targów jak najwięcej? Jagoda jest pomysłodawczynią Wzorów. Targów dla wielbicieli pięknych wnętrz i dobrego designu. Na Wzorach znajdziecie rośliny, meble, ceramikę, grafiki, tekstylia, a także dekoracje i akcesoria.

Jagoda podzieliła się swoją wiedzą, za co jestem jej ogromnie wdzięczna, bo tak przydatnego materiału na temat wystawiania się na targach w sieci nie znajdziecie.

Jak zaczęła się twoja przygoda ze Wzorami? Kiedy powstał pomysł na zorganizowanie takiego wydarzenia?

Pierwsza edycja odbyła się w 2014 roku. Czyli 7 lat temu na Pradze w Warszawie. Tak naprawdę to było małe wydarzenie. Mieliśmy 30 wystawców. Targi okazały się to hitem – wcześniej nie było czegoś takiego. Z designem spotykaliśmy się wtedy w muzeum, na wystawach albo w bardzo drogich sklepach. Dotychczas design był dostępny tylko dla profesjonalistów, którzy mogli wziąć udział w Łódź Design. Najczęściej byli to profesjonaliści, projektanci i osoby, które bardzo się tym interesowały. W związku z tym takie targi to było zupełnie coś nowego, wypełniającego tę lukę na rynku. Chodziło też o to, żeby nastąpiła bezpośrednia konfrontacja designera-projektanta z klientem. Zależało nam też, żeby ten dostęp do designu było dla wszystkich.

Mówiąc o designie, masz na myśli szeroko rozumiany design, bo wystawcy Wzorów są przeróżni.

Tak, dla mnie każdy produkt dobrze zaprojektowany jest formą dizajnu. Dobrze zaprojektowany kosmetyk od grafiki po pudełka jest dla mnie designerskim produktem – jako sam produkt. Mamy 8 działów: grafika, design, rzemiosło, tekstylia, strefa dziecka, wellness, meble i oświetlenie – tego jest naprawdę dużo. Nie mamy regionalnych twórców. Staramy się, żeby ten projekt był jednak zaprojektowany. Regionalni twórcy mają swoje wystawy i targi rękodzieła. Nam zależy na tym, żeby tutaj były inne produkty i żeby były one zaprojektowane. Kierujemy się przy tym wewnętrznym poczuciem stylu i estetyki. I w taki sposób dobieramy naszych projektantów. Niektórzy się do nas zgłaszają, a do niektórych piszemy. Często piszemy do osób, które wygrały konkursy jak np. Must Have z Łodzi. Kontaktujemy się też z osobami, które mają ciekawe produkty i pomysł, by wejść na szerzy rynek.

Tak, dla mnie każdy produkt dobrze zaprojektowany jest formą dizajnu.

Po zerknięciu na waszą stronę właśnie to mi się spodobało — takie szerokie rozumienie dizajnu. Przez to każdy, kto przyjdzie na te targi, może naprawdę znaleźć coś dla siebie. Ja patrząc przez pryzmat projektowania graficznego, bo to jest to, czym się zajmuję. Wychodzę z założenia, że dobrze czasami połączyć sztukę, design i rzemiosło. To sprawia, że lepiej rozumiemy każde je z osobna.
Jak wygląda organizacja takiego wydarzenia od zaplecza? Dobrze byłoby powiedzieć, jak to wyglądało, gdy zaczynałyście i jak to wygląda teraz po kilku edycjach.


Jak zaczynałyśmy, to nie wiedziałyśmy do końca jak tych wystawców znaleźć. Mimo tego, że to było tylko siedem lat temu. Facebook wtedy nie był używany aż tak do promocji marek. Był raczej do komunikacji. Marki dopiero co się zorientowały, że Facebook jest dobrym narzędziem do sprzedaży i promocji. Wtedy szukanie marek było więc dosyć trudne. Teraz jesteśmy po prostu zalani sprzedażą na Facebooku.

Jak zaczynałyśmy, to nie wiedziałyśmy do końca jak tych wystawców znaleźć.

Byliśmy pierwsi na rynku w takiej formie targowej w Warszawie w związku z tym, jak zaczęłyśmy promocję w mediach, to te marki się do nas same zgłaszały i to było extra. Miałyśmy na początku różne problemy. Warszawa jest wspaniałym miastem, ale nie ma dobrych przestrzeni targowych i wystawienniczych. Poszukiwania miejsca na targi było wyczynem. Czynsz w Warszawie jest bardzo drogi. Dla młodego producenta czy kogoś, kto zaczyna sprzedaż swoich produktów, stoisko nie może być za drogie, żeby go było na to stać. Więc żebyśmy my mogły zaoferować tańsze stoiska, to ten czynsz musi też być relatywnie niższy dla nas jako organizatorów wydarzenia. Tutaj miałyśmy różne problemy związane ze znalezieniem miejsca. W końcu to się udało. Od pięciu lat współpracujemy z Domem Towarowym Braci Jabłkowskich. Na razie jesteśmy związane z tym obiektem, ale jesteśmy otwarte na nowe możliwości. Jest to wyjątkowe miejsce, w samym centrum Warszawy na ulicy Brackiej. Dodatkowym atutem jest to, że to jest stary dom handlowy. Miejsce ma swoją tożsamość – kiedyś to był dom handlowy. Teraz my tam wprowadzamy młodych polskich projektantów.

Dla młodego producenta czy kogoś, kto zaczyna sprzedaż swoich produktów, stoisko nie może być za drogie, żeby go było na to stać. Więc żebyśmy my mogły zaoferować tańsze stoiska, to ten czynsz musi też być relatywnie niższy dla nas jako organizatorów wydarzenia.

Dobrze usłyszeć perspektywę osoby takiej jak Ty – która stoi za organizacją takiego wydarzenia. Patrząc z boku — nie widzimy kwestii organizacyjnych tego, jak wygląda zespół, ile osób jest zaangażowane w organizację takiego wydarzenia.

Tak, to teraz jest już duży zespół. Na początku robiłyśmy to we dwie. W tym momencie na samych targach pracuje około 15 osób. Przed Targami pracują też osoby, które zajmują się PR-em, social mediami, komunikacją i sprzedażą. Nasz stały zespół to siedem osób. Mój wewnętrzny team to ja i Anna Indulska, to my jesteśmy decyzyjnymi osobami.

Czy wypracowanie takiej struktury zajęło wam dużo czasu, czy przebiegało to naturalnie?

Cały czas pracujemy nad strukturą. Nie współpracujemy z agencją reklamową, bo nas nie stać. Jesteśmy ciągle w niszowym dziale targowym w Polsce i to są mniejsze pieniądze. Samą strukturę cały czas opracowujemy z każdą kolejną edycją. Za każdą edycją dodajemy jakąś osobę. Widzimy, że coś działa, albo co nie działa. Uczymy się, że sprzedaż działa lepiej, jeśli zatrudnimy kogoś od socjali, albo przekażemy to jakiejś małej agencji. Na początku robiłyśmy to wszystko same. Obserwujemy rynek, widzimy, w jaki sposób można zarządzać targami. Staramy się cały czas udoskonalać naszą markę, co wymaga bardzo dużej ilości pracy i zajmuje nam to dużo czasu. Żeby przygotować takie targi na 250 wystawców, to są cztery miesiące codziennej pracy przynajmniej trzyosobowego zespołu.

Żeby przygotować takie targi na 250 wystawców, to są cztery miesiące codziennej pracy przynajmniej trzyosobowego zespołu.

Nigdy nie organizowałam tak dużego przedsięwzięcia, więc mogę się tylko domyślać, że nie jest to łatwe zadanie. Nic co wydaje się łatwe, takie nie jest. Macie kilka lat organizowania targów za sobą i każda edycja na pewno jest teraz przyjemniejsza i odrobinę łatwiejsza do zorganizowania.
Dlaczego w ogóle warto się wystawiać na wzorach czy na targach w ogóle?


Jeżeli zaczynasz i niewiele osób wie o tym co robisz, to targi są idealnym miejscem, żeby się po pierwsze skonfrontować ze swoim produktem – czy on trafia do ludzi? Po drugie – rozszerzysz swoją bazę klientów. Takie targi odwiedza około 10 tysięcy ludzi i to jest doskonała szansa, żeby swój produkt sprzedać i zyskać stałych klientów. Oczywiście nie dzieje się to zaraz na targach. Jest to dłuższy proces, czasem zajmuje kilka lat. Obecność na targach i pokazanie produktu może później przynieść korzyści, że twój produkt dostrzeże producent, albo twoją ceramikę wykorzysta restauracja. Jest bardzo wiele powodów, dla których warto. Głównie jest to promocja marki i czysty networking, dogłębne poznanie konkurencji i bezpośrednie spotkanie się z klientem. Jest to też okazja do poprawienia produktu poprzez komentarze od potencjalnych klientów, którzy przyglądają się twoim pracom. W żaden inny sposób nie da się skonfrontować z klientem – tylko przez targi.

Takie targi odwiedza około 10 tysięcy ludzi i to jest doskonała szansa, żeby swój produkt sprzedać i zyskać stałych klientów.

Żyjemy w takich czasach, gdzie wiele osób pokłada całą swoją promocję w internecie. Czyli social media, strony, artykuły, może blogi – co jest fajne, ale brakuje tego kontaktu człowiek z człowiekiem i tej interakcji z pracami, o której mówisz.

Na przykładzie mojego ostatniego zakupu. Zamówiłam bardzo dizajerską maszynkę do golenia. Były przepiękne zdjęcia na stronie, cudowny opis, produkt miał bardzo fajne funkcje i był pięknie opakowany. Po czym przyjeżdża do mnie ta maszynka i fakt, jest ładna, ale jest trochę badziewna i gdybym miała możliwość kupienia tego w sklepie, zastanowiłabym się cztery razy czy ona jest lepsza od zwykłej maszynki, która jest obok. To jest przykład, który mówi nam o tym, że w sklepie online kupujesz zdjęcia. Tak naprawdę to kupujesz to, co widzisz na zdjęciu, bo to Cię przyciąga. Pani, która ma piękne nogi i ta maszynka prezentuje się wyjątkowo na tych nogach. Dizajn w szwedzkiej łazience, zaprojektowanej przez jakichś projektantów i to idealnie pasuje do twojej łazienki w bloku.

Nie mogę się z Tobą nie zgodzić. Nie miałam ostatnich doświadczeń związanych z produktami takimi rzemieślniczymi, ale ostatnio zdarzyło mi się właśnie z tego samego powodu przejechać, kupując ciuchy przez internet. Zdjęcie jest zrobione pod idealnym kątem w innym świetle i później otrzymując zamówienie, to nie wygląda tak jak myślałam, że będzie wyglądać. Koniec zakupów online.

Zakupy online są ekstra tylko wtedy kiedy wiesz, co kupujesz. Nie zdjęcie Cię przyciąga, ale to, że wiesz, jaki to produkt, bo wcześniej już się z tym projektem skonfrontowałaś.

Pomyślałam też o tym, że gdy jesteśmy na targach, wiele zależy od naszej osobowości. Skrolując na Instagramie, nawet jeśli coś mi wpadnie w oko, to prawdopodobnie za chwilę o tym zapomnę. Tego materiału w sieci jest mnóstwo. Jesteśmy bombardowani zdjęciami na każdym roku. Targi są okazją, żeby złapać kontakt z ludźmi, którzy zapamiętają naszą twarz i nasze produkty.

Tak, i jeszcze ta konfrontacja z tym, co się zaprojektowało. Po targach wiesz, jaka jest reakcja na twój produkt. Tego Facebook nie da.

Jak w takim razie przygotować się do targów. Od czego zacząć?

Moim zdaniem, zanim się wybierzemy na targi, trzeba właśnie zadbać o tę obecność w sieci. Zakładamy stronę, mamy Facebooka i Instagrama. Bez tego jesteśmy na targach i później nie ma z nami kontaktu. Nawet jeśli jest mail, to nie wróci się do tych produktów. To jest bardzo ważne. Trzeba przygotować swoje wizytówki. Niech to nie będą zwykłe papierowe wizytówki, tylko coś bardziej atrakcyjnego. Warto pomyśleć o tym, jak może wyglądać moja wizytówka, żebym został zapamiętany. Jeśli ja jako klient jestem na targach i dostaję dwa tysiące wizytówek, to one są gdzieś w mojej torbie, ale ja już nie wiem, z kim rozmawiałam i o co mi chodziło. Może to jest jakaś forma pocztówki albo coś gdzie jest ten produkt narysowany. Może to też być tańsza mini forma produktu, który już sprzedaję – np. jakiś notes, długopis. Chciałabym, żebyśmy odchodzili od tego, że prosta wizytówka to jest coś, co ludzie zapamiętają. Zróbmy coś, co wychodzi z formy wizytówki, ale co ludzie zapamiętają i co możemy rozdawać. Kolejną sprawą jest zaplanowanie wyglądu stoiska, tak aby identyfikowało się to z marką. Jeśli np. projektuję biorecyklingowe kubki to nie robię stoiska z plastiku, tylko projektuję ze sklejki czy z drewna coś, co będzie mnie wizualnie identyfikować z marką. To jest zapamiętywane. Jeśli jestem ceramikiem, to oczywiście mogę położyć zwykły szary obrus, ale może mogę zrobić coś wyjątkowego. Wymyślić coś, co poza zwykłym stołem z krzesłem. Wyjść z tej podstawowej formy. Pomyśleć, jak chcemy, żeby klient, który przychodzi na stoisko — pomyślał: piękne prace, ale świetnie się tutaj w ogóle czuje w tej maleńkiej przestrzeni, która jest zazwyczaj 1 × 2 metry. Łączymy przestrzeń z obiektem i tworzymy spójną wizję.

Warto pomyśleć o tym, jak może wyglądać moja wizytówka, żebym został zapamiętany. Jeśli ja jako klient jestem na targach i dostaję dwa tysiące wizytówek, to one są gdzieś w mojej torbie, ale ja już nie wiem, z kim rozmawiałam i o co mi chodziło. Może to jest jakaś forma pocztówki albo coś gdzie jest ten produkt narysowany. Może to też być tańsza mini forma produktu, który już sprzedaję – np. jakiś notes, długopis. Chciałabym, żebyśmy odchodzili od tego, że prosta wizytówka to jest coś, co ludzie zapamiętają. Zróbmy coś, co wychodzi z formy wizytówki, ale co ludzie zapamiętają i co możemy rozdawać.

Wygląd stoiska potrafi zachęcić, aby podejść i zobaczyć, co ta osoba ma do zaoferowania.

Tak, mam też jeszcze jedną rzecz do dodania, że warto pomyśleć o tym, aby przygotować jakąś zniżkę, voucher albo warsztat. Coś, o czym stoisko obok na pewno nie pomyśli. 2 tygodnie przed wydarzeniem wysyłamy mapę i warto sprawdzić, kto będzie obok nas, bo mogą to być firmy, które są na rynku po 10 lat i warto wymyślić coś nowego.

Kreatywność na pewno popłaca w tych kwestiach.

Tak, kreatywność na pewno popłaca. Musi być, inaczej te marki nie funkcjonują.

W Londynie jest taki festiwal D&AD można tam wygrać nagrodę za najlepsze stoisko. To zachęca wystawiających się, żeby te stoiska przygotować w jakiś ciekawy sposób i ludzie też później się przechadzają po targach i szukają najciekawszych wystawców i ich stoisk.
A odnośnie do samych prac. Ile ich wziąć, co warto pokazać – masz w tej kwestii jakieś porady?


Moim zdaniem najlepiej, jeśli kupiło się stoisko 1 × 2 metry to warto w domu wyznaczyć to pole i zobaczyć ile to jest miejsca. Zazwyczaj wystawcy nie wiedzą, że 1 × 2 metry to jest tyle miejsca. To brzmi abstrakcyjnie, ale tak jest. Wydaje się nam, że to jest dużo miejsca, a jak przyjdzie co do czego, to się okazuje, że możemy tam postawić stolik, lampę i regał. Możemy zrobić ścianę z plakatami, ale nie postawię trzech takich ścian, bo mam tyle grafik. Przywozimy strasznie dużo towaru, którego nie mamy gdzie rozłożyć. Istotną rzeczą jest selekcja. Dobrze się zastanowić co, gdzie i dlaczego chce się pokazać – na ścianach, na stole, w jakim świetle itd. Muszę napisać do organizatorów, co chcę zrobić i czy mogę tak wykorzystać to miejsce. Projektujemy to stoisko wcześniej – w domu lub w pracowni. Tak, żeby nic nas nie zaskoczyło, że metraż jest taki, a nie inny. Trzeba też sobie uświadomić dużo wcześniej, ile chcę sprzedać prac, żeby mi się to zwróciło, ile chcę prac pokazać klientowi i jaką mam przestrzeń do tego kupioną.

Przywozimy strasznie dużo towaru, którego nie mamy gdzie rozłożyć. Istotną rzeczą jest selekcja. Dobrze się zastanowić co, gdzie i dlaczego chce się pokazać.

Bardzo przydatna i konkretna porada. Ciekawi mnie jaki procent ludzi, zwłaszcza tych, którzy wybierają się na targi po raz pierwszy, bierze to pod uwagę. Mam nadzieję, że po tej rozmowie więcej osób będzie planowało swoje stoiska właśnie w ten sposób.

Też mam taką nadzieję. Nam też jest ciężko myśleć za każdego. Liczymy na kreatywność uczestników, ale czasami jest zaskoczenie, bo myślimy, że to stoisko jest duże.

A co jeszcze dobrze mieć ze sobą? Skupiamy naszą uwagę na tych produktach, które chcemy zaprezentować. Myślę o takich rzeczach jak np. terminal.

To jest kwestia indywidualna, która zależy of formy prawnej i rodzaju działalności. Artysta, który nie prowadzi osobnej działalności, będzie się rozliczał na rachunki pod koniec roku, bo ta sprzedaż nie jest taka duża. My za tę formę prawną nie odpowiadamy. Jeśli ktoś ma już firmę, to warto mieć na pewno terminal. Czasem nawet dwa, jeśli stoisko jest duże. W razie kontroli przez urząd skarbowy warto mieć kasę fiskalną. To tyle z takich kwestii formalno-księgowych.

Opłaca się wziąć dodatkową osobę?

Na ogół wystawcy sobie pomagają i pilnują swoje stoiska. Warto pomyśleć o tym, że po dwóch dniach może nas dopaść zmęczenie. Zastanówmy się, czy jeżeli ja to robię i to sprzedaję, to ta sprzedaż będzie taka efektywna. Może lepiej, wpaść w godzinach, kiedy będzie najwięcej ludzi, po to, żeby się skonfrontować z klientem. Można pomyśleć o kimś do pomocy. Warto zainwestować w osobę, która potrafi sprzedawać. Czyli w kogoś, kto słucha, zagaduje i rozmawia. To nie jest taka sprzedaż jak w centrum handlowym, ale powinna to być czujna sprzedaż. Nie nagabujmy nikogo. Zagadujmy tych, którzy podchodzą do naszego stoiska i dotykają przedmiotów. Mówmy o tym, co zrobiliśmy i dlaczego. Jeżeli osoba jest zainteresowana i chce wiedzieć więcej — wtedy dostaje od nas tę wizytówkę w innej formie. Tutaj warto zadać sobie pytanie: Czy ja na pewno umiem sprzedawać i czy ja chcę sprzedawać? Może chcę się tylko spotkać z klientem?

Myślę, że często osoby, które się wystawiają na targach, zwłaszcza po raz pierwszy nie biorą tego pod uwagę. Jednak trzeba rozmawiać z ludźmi, zaprezentować swoje prace… Ja często obserwuję, że wystawcy nie zagadują osób, które podchodzą do stoiska. Masz jeszcze jakieś porady, o których nie wspomniałaś?


Ja mam taką poradę, że jeśli już zatrudniamy kogoś do pomocy i tej osoby nie kontrolujemy — jeśli to jest jakaś koleżanka, która akurat ma wolne i może przyjść — to zastanówmy się dwa razy czy na pewno ją brać. Sprzedaż to nie jest siedzenie na Instagramie. To jest aktywna praca z klientem. Moja rada jest taka, żeby zrobić wewnętrzne spotkanie. Porozmawiać o tym, jak ja chcę, żeby mój produkt był sprzedawany. Gdy podczas targów klient bierze jakiś produkt np. lnianą poduszkę, a sprzedawca nie wie nawet, że to jest len i mówi: zaraz sprawdzę, co do jest… W tym momencie traci się jakąkolwiek wiarygodność produktu.

Sprzedaż to nie jest siedzenie na Instagramie. To jest aktywna praca z klientem. Moja rada jest taka, żeby zrobić wewnętrzne spotkanie. Porozmawiać o tym, jak ja chcę, żeby mój produkt był sprzedawany.

Złe dobranie osoby może zaszkodzić, a nie pomóc.

Tak. Często nam jako osobom, które te produkty projektują, wydaje się to logiczne, że to jest ceramika, to jest szkło robione ręcznie, a to jest len. Niektórzy myślą, że to tak wygląda — jakbyśmy kupili ze sklepu i teraz sprzedajemy. Jeśli nie informujemy klienta, to on nie utożsamia się z przedmiotem. Najważniejsze w takiej sprzedaży jest opowiadanie. O tym, co sprzedaje, jak to zostało wykonane, jaką pracę włożyłem, żeby to powstało. To jest bardzo istotne, bo to jest konfrontacja produktu do ceny. Jeżeli ja wiem, że ktoś dany przedmiot robił dwa miesiące, to dlatego to nie kosztuje 50 złotych jak w Tesco. Zapominamy o tym kompletnie jako sprzedający, artyści i rzemieślnicy. A to jest powód, który sprawia, że ten przedmiot jest inny niż wszystko dookoła.

Myślę, że warto podkreślić to, że idealnym przepisem na powodzenia na targach nie będzie wybranie jednej kwestii z poruszanych przez nas tematów, ale właśnie skrupulatna praca nad każdym elementem zaczynając od prac, przez stoisko po to, jak się prezentujemy i sprzedajemy. To wszystko jest bardzo ważne.
Są jeszcze inne problemy, z którymi spotykają się wystawcy?


Z problemami logistycznymi. Nie czytają od nas maili – a to jest istotne. Albo dostajemy za późno pytania, na kilka dni przed targami. Trzeba przewidywać sytuację. Często problemy występują przy pakowaniu. Nie polecam pakować każdej rzeczy w osobny karton, bo trzeba będzie to wnieść na trzecie piętro. Pakujmy rzeczy rozsądnie, żebyśmy to mogli szybko rozłożyć, wnieść i spakować. Pamiętajmy o ilości. Czy my chcemy zawalić to stoisko, czy chcemy tylko pokazać produkt, czy dużo sprzedać? A może tylko pokazać z jednym prototypem? Wszystko zależy od tego właśnie, co chcemy i co ma nam to dać w późniejszym efekcie. Myślmy przede wszystkim o tym, po co jesteśmy na tych targach.

Pakujmy rzeczy rozsądnie, żebyśmy to mogli szybko rozłożyć, wnieść i spakować. Pamiętajmy o ilości. Czy my chcemy zawalić to stoisko, czy chcemy tylko pokazać produkt, czy dużo sprzedać?

Kwestie organizacyjne też są istotne. Tutaj nawiąże jeszcze do przygotowania zgłoszenia na targi. Co w tym momencie powinniśmy wiedzieć?

Zgłaszamy się na takie targi też po to, żeby otrzymać promocję. Zastanówmy się jaką promocję chcemy otrzymać – szerszą czy mniejszą. My w ofercie dajemy możliwość promowania postów, miejsca w folderze, na stronie. Warto się zastanowić czy nas na to stać i czy warto to kupić. Zanim zdecydujemy się na jakąkolwiek promocję, potrzebujemy dobrych zdjęć. Nie wysyłamy zdjęć z telefonu – chyba że potrafimy zrobić świetne zdjęcia projektowe z telefonu, bo to też jest możliwe, ale trzeba to potrafić. Nie wysyłamy zdjęć na czarnym tle, jeśli nie mamy takiego zamysłu na całość. Starajmy się zrobić dobre zdjęcia produktowe. Warto czasem do tego kogoś zatrudnić. Przygotować sesję. To nam będzie sprzedawało w internecie i na social mediach.

Starajmy się zrobić dobre zdjęcia produktowe. Warto czasem do tego kogoś zatrudnić. Przygotować sesję. To nam będzie sprzedawało w internecie i na social mediach.

Wracamy do tej kwestii, że to zdjęcia sprzedają produkt.

To jest super, że one sprzedają. Dla klienta ważne jest to, żeby to było to, co one sprzedają. Wystawcy powinni zrobić wszystko, żeby to się sprzedało.

Z jakim wyprzedzeniem należy się zgłaszać na targi – ile czasu należy zarezerwować?

To zależy. My ogłaszamy nabór na trzy miesiące przed wydarzeniem. Najlepiej zgłosić się od razu. Mamy limit miejsc i nie każdy, kto się zgłosi, się dostanie. Nie przyjmujemy rękodzieła, nie przyjmujemy za bardzo sztuki jak np. rzeźba czy obrazy olejne. Grafikę tak, bo jest bardziej populistyczna.

Tutaj chodzi Ci pewnie o ilustracje.

Tak. Zgłaszają się do nas projektanci-ilustratorzy i to czy mi się ta grafika podoba, czy nie. Wiem, że to nazwisko pojawiło się już tu i tam i że te prace są w jakimś kanonie. Żeby ocenić sztukę to trzeba mieć konkretną wiedzę.

Rozumiem. Dobrze mieć granicę kto może się zgłosić a kto nie.
Jak taki wystawca może wykorzystać obecność na wzorach czy ogólnie targach w szerszej perspektywie?


Przede wszystkim otwartość i pozytywne nastawienie do klienta. Wykorzystanie konfrontacji z klientem. Przygotowanie tej wizytówki. Networking pomiędzy ludźmi i innymi wystawcami.

Nie ma się co bać.

Tak, nie bać się i obserwować rynek.

Gdy już same targi dobiegają końca, można by pomyśleć, że praca wystawcy się kończy. Czy tak faktycznie jest, czy nic bardziej mylnego?

Targi się kończą, ale po targach mamy nowych klientów, którzy wrócą do nas, jeżeli mamy Facebooka stronę czy cokolwiek. Warto zrobić zdjęcia ze stoiska i po targach wrzucić je na social media. Opowiedzieć o tym, co było, czy było fajnie, czy nie, co się sprzedało. Napisać artykuł na bloga. Może warto wysłać zdjęcia z targów i napisać do mediów o swoich produktach. Po targach tak naprawdę zaczyna się sprzedaż.

I budowanie relacji.

Tak. Jeśli ludzie do nas piszą, to odpisujemy.

Jeśli masz coś do dodania, to zachęcam, bo ja ze swojej strony zapytałam już o wszystko.

Przychodźmy na targi z uśmiechem. Nawet jeżeli coś nam się nie podoba. Bądźmy otwarci i siedźmy z uśmiechniętą miną na targach. Nie podchodźmy tylko na zasadzie tu i teraz. Klienci wracają często po kilku tygodniach, miesiącach. Potrzebują czasu, żeby przemyśleć swój zakup.

Nie podchodźmy tylko na zasadzie tu i teraz. Klienci wracają często po kilku tygodniach, miesiącach. Potrzebują czasu, żeby przemyśleć swój zakup.

Dziękuję, że podzieliłaś się swoją wiedzą. Mam nadzieję, że kolejne edycje będą jeszcze większym sukcesem. Do zobaczenia na targach.

Ja też. Dziękuję i widzimy się na targach.

Najbliższa edycja targów odbędzie się 17-18 Października 2020 roku w Warszawie. Więcej informacji tutaj.

zobacz także
Wybierz jeden z pozostałych tematów z listy poniżej.
+10 lat w zawodzie ilustratorki

Gosia Herba

Gosia Herba dzieli się swoimi wypracowanymi sposobami pracy. Ta rozmowa to skarbnica wiedzy dla ilustratorów. Dlaczego Gosia mówi głośno o prawach autorskich i licencjach? O czym chciałaby wiedzieć gdy zaczynała swoją karierę? I jakie było jej pierwsze zlecenie? Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziecie w tym artykule.
Jak działa małe studio graficzne?

Zespół Wespół

O strukturze studia i wadach oraz zaletach wynikajacych z pracy w małym zespołe, a także o wypracowanych zasadach współpracy w przyjacielskim gronie rozmawiałam z Michałem Drabikiem, współzałożycielem studia Zespół Wespół.
Grafika użytkowa

Marta Przeciszewska

Marta zajmuje się projektowaniem graficznym, które łączy z pracą jako asystentka w pracowni Projektowania Identyfikacji Wizualnej na wrocławskim ASP. Rozmawiałyśmy o lekcjach wyciągniętych podczas nauki i pracy za granicą, researchu i o tym czym właściwie jest grafika użytkowa.